Środowisko biznesowe często cierpi na problem bronienia niewłaściwych bram. Kosztowne inwestycje w zabezpieczenia sieciowe, ale cyberprzestępcy już dawno zmienili wektor ataku. Celują bezpośrednio w najsłabsze ogniwo, człowieka i jego tożsamość.
perc.pass – pierwszy polski menedżer haseł został partnerem raportu Xopero „Cyberbezpieczeństwo – Trendy 2026”. Dane i wnioski wskazują na wyraźny dysonans między tym, czego się obawiamy, a tym, jak naprawdę przygotowujemy nasze organizacje na odparcie ataku.
Poznajcie wnioski z raportu, które rozszerzyliśmy o naszą perspektywę w obszarze zarządzania dostępem.
Przestarzała technologia na nowoczesnym polu bitwy
Z raportu wyłania się niepokojący obraz rosnącej luki między świadomością zagrożeń, a inwestycjami w bezpieczeństwo. Choć aż 83% ankietowanych uznaje ataki ransomware za najpoważniejsze zagrożenie (a blisko co piąta firma doświadczyła incydentu w ciągu ostatniego roku), budżety na bezpieczeństwo IT wciąż pozostają niedoszacowane.
77% badanych dysponuje kwotą poniżej 50 000 PLN rocznie, a dla 51% organizacji podstawową linią obrony wciąż pozostaje tradycyjny program antywirusowy.
To problem, ponieważ tradycyjne antywirusy opierają się na znanych sygnaturach zagrożeń, podczas gdy współczesne ataki stają się unikalne i dynamiczne. Utrzymywanie niskich budżetów w perspektywie wzrostu tak zwanego wyrafinowania ataków to generowanie długu technologicznego, który w przypadku incydentu zostanie spłacony bardzo wysoką ceną przestoju operacyjnego i utratą danych.
Złudzenie bezpieczeństwa: Backup, który istnieje tylko w teorii
Regularne tworzenie kopii zapasowych (backup) deklaruje aż 95% organizacji. Z pozoru to imponujący wynik. Jednak głębsza analiza ujawnia błąd strukturalny – 60% firm przechowuje kopie wyłącznie w środowisku lokalnym, a zaledwie jedna trzecia (33%) regularnie testuje ich odtwarzalność.
Backup podłączony do tej samej sieci co główna infrastruktura to pierwszy, a zarazem główny cel ataków ransomware. Z kolei nietestowana kopia zapasowa nie jest planem ciągłości działania (BCP). To jedynie technologiczna obietnica, na której w kryzysowym momencie po prostu nie można polegać.
Technologia uczy się oszukiwać
Sztuczna inteligencja zautomatyzowała procesy obronne (korzysta z niej 20% firm), ale stała się również narzędziem w rękach atakujących. Raport wskazuje na rozwój szczegółowo dopracowanych i wolnych od błędów kampanii phishingowych. Dzięki AI hakerzy potrafią dziś stosować hiperpersonalizację, a nawet klonować głos kadry zarządzającej (tzw. vishing), aby wiarygodnie wymuszać autoryzację niebezpiecznych operacji.
Tracimy możliwość polegania wyłącznie na ludzkiej intuicji. Pracownik nie jest w stanie odróżnić prawdziwego maila lub głosu przełożonego od perfekcyjnej imitacji. Organizacje powinny wdrażać systemy, które weryfikują tożsamość niezależną od indywidualnej oceny człowieka.
Paradoks haseł: Cyfrowe ryzyko z wygody
W latach 2024-2025 odsetek osób, które używają tego samego hasła do wielu kont, wzrósł z 29% do uwaga, aż 55%. Tymczasem z dedykowanych menedżerów haseł korzysta zaledwie 4% polskich użytkowników. To idealne środowisko dla zautomatyzowanych ataków typu credential stuffing.
Hakerzy nie muszą włamywać się do systemów poprzez skomplikowane luki w kodzie. Wystarczy, że po prostu się do nich logują, używając naszych własnych loginów i słabych haseł.
Ludzka pamięć to najsłabsza warstwa zabezpieczeń. Oczekujemy od pracowników, że będą pamiętać dziesiątki unikalnych, skomplikowanych ciągów znaków, a to zmusza ich do pójścia na skróty. Wdrożenie dedykowanego menedżera haseł rozwiązuje ten problem systemowo. Zdejmuje z użytkownika ciężar pamiętania haseł, generując je i wypełniając w formularzach logowania automatycznie, zamykając tym samym największą lukę w firmowym bezpieczeństwie.
A administrator systemu?
Ma dostęp do panelu zarządczego, w którym widzi kondycję bezpieczeństwa organizacji (siłę haseł, zgodność z politykami czy ewentualne wycieki). Co więcej menedżer haseł rejestruje zdarzenia systemowe (logowania, zmiany dostępu, zmiany uprawnień…), a logi pozwala wyeksportować za pomocą jednego kliknięcia. Firma może zachować pełną transparentność i audytowalność – istotne cechy z perspektywy dyrektywy NIS2 czy zgodności z RODO.
Bezpieczeństwo zaczyna się od haseł, ale spokój to możliwość udowodnienia, że są one właściwie zarządzane.
Stwórz bezpłatne konto TRIAL i wygodnie współdziel hasła w Twoim zespole.
Zero Trust zyskuje na znaczeniu, szczególnie teraz
Wygoda logowania jednokrotnego (Single Sign-On – SSO) nierzadko maskuje poważne ryzyko. Przejęcie jednego, głównego konta oddaje atakującemu pełen dostęp do zasobów organizacji. Odpowiedzią rynku jest weryfikacja wieloskładnikowa (MFA) i metody bezhasłowe (np. klucze FIDO2 czy technologia passkeys), jednak wdrożyło je zaledwie 16% organizacji.
„Nigdy nie ufaj, zawsze weryfikuj” – to główne założenie Zero Trust, które towarzyszy branży od lat, ale właśnie teraz nabiera szczególnej wagi. Cel jest prosty: sprawić, by dane uwierzytelniające w ogóle nie trafiały przed oczy użytkownika. Nie da się bowiem zmanipulować pracownika do oddania hasła, którego on sam nie zna i nie musi pamiętać. perc.pass aktywnie wspiera ten kierunek, promując logowanie odporne na phishing.
Na sam koniec
Zarządzanie dostępem, eliminacja recyklingu haseł i wdrażanie strategii Zero Trust to nie są już innowacje zarezerwowane wyłącznie dla korporacji technologicznych. To podstawy higieny cyfrowej, które przy wsparciu odpowiednich narzędzi należy wdrożyć w każdej organizacji, niezależnie od jej wielkości.
